para na plaży

Poprzedni adres: Osiedle Unii Europejskiej w Koszalinie, obecny – Rezydencja Park w Mielnie. Państwo Elżbieta i Marcin Oczachowscy mówią, że zawsze marzyli, by zamieszkać nad morzem. Właśnie spełnili swoje marzenie. Kończą urządzanie ponad 80-metrowego apartamentu, który stał się ich nowym mieszkaniem – sto metrów od plaży.

Państwo Oczachowscy pół żartem pół serio mówią, że przeprowadzali się do Mielna etapami. Najpierw kupili w Rezydencji Park Mielno mniejszy apartament z myślą o jego wynajmowaniu turystom. – Najczęściej przyjeżdżały rodziny z dziećmi. Dla rodziny 2+2 taki apartament jest idealny, bo są w nim dwie sypialnie, łazienka i aneks kuchenny – mówi pan Marcin Oczachowski. – Po sezonie sami tutaj coraz częściej zaglądaliśmy, bo kochamy morze. W końcu stwierdziliśmy, że pójdziemy na całość i przeniesiemy się na dobre. Sprzedaliśmy dom na Osiedlu Unii Europejskiej i kupiliśmy duży apartament już wyłącznie dla siebie.

Czy nie żal im było opuścić miasto? – Nadal mieszkamy w mieście, tyle że w mniejszym – odpowiadają z uśmiechem państwo Oczachowscy. – Nasze przenosiny to niby wejście do innego świata, bo przecież Mielno leży bezpośrednio nad morzem, a nasz nowy dom powstał zaledwie 100 metrów od plaży. Ale z drugiej strony ciągle mamy w zasięgu kilkunastu minut jazdy samochodem filharmonię, teatr, galerie handlowe. Wybraliśmy takie rozwiązanie zupełnie świadomie. Odkąd się poznaliśmy i pobraliśmy, ciągle myśleliśmy o tym, żeby znaleźć sposób na przeprowadzkę nad Bałtyk.

Okazja nadarzyła się w roku 1975 r. wraz z ofertą pracy dla inżyniera-melioranta, którego poszukiwano w Koszalinie. Ostatecznie jednak okazało się, że praca dla pana Marcina jest, ale w Białogardzie. – Byliśmy więc bliżej, choć jeszcze nie nad morzem – śmieje się pani Elżbieta Oczachowska. – Dziesięć lat temu przenieśliśmy się do Koszalina.

Wcześniej było jednak jeszcze kilka innych adresów: – Nasze życie tak się ułożyło, że w jednym miejscu nie mieszkaliśmy dłużej niż 10 lat. W końcu przyszedł etap zamieszkania na Osiedlu Unii Europejskiej. Z czasem ogród dawał nam coraz bardziej w kość, szczególnie żonie. Wychodziła do ogrodu wiosną a wracała późną jesienią. I ciągle miała w nim mnóstwo pracy, której nie była w stanie wykonać do końca. Przyszedł taki moment, że stwierdziliśmy dalej tak nie można – mówi pan Marcin. Pani Elżbieta dodaje: – Uwielbiam pracę w ogrodzie, ale kłopoty z kręgosłupem ograniczyły moje możliwości.

Państwo Oczachowscy są młodymi emerytami. Najpierw na emeryturę przeszedł pan Marcin, a niedawno pani Elżbieta, która z zawodu jest położną. Należą do ludzi bardzo aktywnych. Nie chodzi wyłącznie o mobilność, która powodowała, że kilka razy w życiu zmieniali miejsce zamieszkania i pracę, ale również o sposób spędzania wolnego czasu i pasje. Dużo spacerują, jeżdżą na rowerach.

Pan Marcin mówi: – Obecnie ja chodzę więcej niż żona, bo jednak jej kłopoty z kręgosłupem nie pozwalają na bardzo intensywny wysiłek. Co najmniej trzy razy w tygodniu robię sobie 10-kilometrowy spacer brzegiem morza. 

Ubiegłego lata państwo Oczachowscy pojechali na rowerach do Rzeszowa. Nie szosami, ale bocznymi drogami, z użyciem kompasu. W linii prostej to jakieś 700 km, ale rzeczywista trasa była zdecydowanie dłuższa ze względu na unikanie zatłoczonych szlaków.

Pani Elżbieta podsumowuje: – Jesteśmy bardzo ruchliwi. Marcin przejechał na rowerze trasę wzdłuż zachodniej granicy, a teraz czeka go wschodnia. Wspólnie zaliczyliśmy na piechotę całe polskie wybrzeże. To fascynujące, jak nasze morze, właściwie wybrzeże, w różnych miejscach jest różne. Inne są nieco plaże, inaczej wyglądają nadmorskie lasy. Fascynujące są klify, czy to w okolicach Międzyzdrojów, czy Gdyni Orłowa. Z perspektywy piechura wszystko wygląda inaczej niż gdybyśmy wsiedli w samochód i pojechali tylko w określone punkty.

Pan Marcin uzupełnia: – Nie tylko wysiłek dodaje energii, ale sam kontakt z naturą. Odkąd zamieszkaliśmy tutaj, mamy wokół siebie las, bezpośrednio przy domu stare sosny, w pobliżu skupiska zieleni i las przed wydmą. Obserwujemy kruki i inne ptaki. W życiu tylu ptaków nie widzieliśmy jak tutaj! Trudno opisać przyjemność obserwacji tego, co się między nimi dzieje, a zwłaszcza obserwowania kruków, które są piekielnie inteligentnymi stworzeniami, potrafią z sobą współpracować i rozrabiać.

Państwo Oczachowscy przekonują: – Mielno jest najatrakcyjniejsze właśnie o tej porze roku. Latem jest masa ludzi, bo jest słońce. Nas ich obecność nie przeraża, bo to normalne. Przyjadą, odjadą. Jesteśmy w lepszej od nich sytuacji, bo możemy morze obserwować każdego dnia. A ono fantastycznie się zmienia zależnie od pory roku, kierunku wiatru, oświetlenia. Raz jest błękitne, kiedy indziej jasnoniebieskie albo wręcz granatowe, a czasami prawie zielone lub szarawe. Patrzymy na morze i musimy stwierdzić, że ono nas stale zaskakuje.

Pani Elżbieta dodaje: – Ludzie przyjeżdżający nad morze na urlop lubią oglądać zachody słońca. Ale widzą zazwyczaj to zjawisko w jednej odsłonie. A my przekonaliśmy się, że zachody są niepowtarzalne, różne. Pojawiają się cudowne barwy: od różu przez pomarańczowy, jasnobłękitny, ciemnobłękitny, granatowy, niemal ołowiany. To wszystko jest często zresztą wymieszane. Kiedy się dostrzeże te różnice i skupi na ich obserwacji, człowiek ma poczucie obcowania z naturą w takiej postaci, z jaką mieli do czynienia nasi przodkowie. Przez pewien czas chodziliśmy obserwować zachód słońca, może nie każdego dnia, ale raz albo dwa razy w tygodniu. Ale to chyba nie tylko nas fascynuje, bo za każdym razem widzieliśmy ludzi fotografujących to zjawisko. Takie zachody słońca można obserwować w naszej strefie geograficznej, bo w tropikach, jeśli nie ma chmur, zachód słońca jest jak cięcie nożem: chwila i robi się ciemno. U nas to całe widowisko.  

– Ja kiedyś wybrałem się o drugiej w nocy na plażę, żeby zobaczyć, jak wtedy wygląda morze. Za dużo nie zobaczyłem – śmieje się pan Marcin – ale jak zaszedłem aż za przystań rybacką w Unieściu, to stanąłem z otwartą buzią i jak dziecko gapiłem się w niebo. Noc była pogodna a nade mną migotało mrowie gwiazd. Mało jest już takich miejsc, gdzie można tego doświadczyć, bo jednak cywilizacja to między innymi mnóstwo sztucznego światła, które uniemożliwia obserwację nieboskłonu. Wtedy człowiek zdaje sobie sprawę, że jest cząstką wszechświata, uświadamia sobie swoją maleńkość i to jest piękne. Ale o dziwo nie byłem tam sam. Spotkałem pana, który jak ja chciał sprawdzić, jak wygląda morze w nocy. Wymieniliśmy pozdrowienie i każdy poszedł w swoją stronę.

Jak przekonuje pani Elżbieta, przeżywane po raz kolejny urządzanie się w nowym miejscu ma swój urok, bo można zbudować swoje najbliższe otoczenie na nowo, coś wyrzucić, coś dokupić, a przede wszystkim zrobić krytyczną selekcję. – To zdumiewające jak z czasem obrastamy w rzeczy – mówi. – Wiele z nich jest nam od dawna niepotrzebne. Jest więc okazja, by pod nowy adres zabrać z sobą to, co naprawdę potrzebne i co ma prawdziwą wartość, choćby tylko sentymentalną. Ja lubię urządzać się od nowa i teraz, kiedy przenosimy się do naszego obecnego mieszkania, czerpię z tego przyjemność.

Pan Marcin przekornie kontruje: – Ja nie podzielam tego zachwytu, ale się nie buntuję. Czuję szczęście, kiedy spod sterty kartonów zaczyna się fragmentami wyłaniać podłoga. Wtedy wiem, że już niedługo zapanuje ład – śmieje się.

– Jest powiedzenie, że starych drzew się nie przesadza. My jesteśmy zaprzeczeniem tego twierdzenia. Przeprowadzaliśmy się wiele razy, a zamieszkanie w Mielnie to spełnienie naszego dawnego marzenia. Człowiek jest mobilny, jeśli ma odpowiednią motywację, to przeprowadzki nie potraktuje jako czegoś nieprzyjemnego, a wręcz odwrotnie. Mielno to jest miejsce do pięknego życia – przekonują państwo Oczachowscy.

wizualizacja wnętrza apartamentu Molo Park

Molo Park, pierwszy w Mielnie obiekt działający w formule aparthotelu, kończy przygotowania do przyjęcia gości. O jego charakterystyce i ofercie rozmawiamy z Magdaleną Ziętek, menedżerem zarządzającym.

– Co to jest aparthotel?

– Słowo z pewnością nie jest powszechnie znane, więc warto objaśnić jego znaczenie. Chodzi o taki apartamentowiec, który funkcjonuje jak hotel. Oznacza to, że poszczególne apartamenty mają swoich indywidualnych właścicieli, dla których są one po prostu inwestycją. Natomiast za całościowe prowadzenie usług hotelowych w imieniu nabywców apartamentów odpowiedzialny jest dedykowany operator.

Co zobaczy ktoś, kto przyjedzie na początku maja do Mielna i stanie w progach Molo Parku?

– Zobaczy uśmiechniętych recepcjonistów, którzy do minimum skrócą procedurę check in, czyli meldowania, przekażą zwięźle wszelkie potrzebne na wstępie pobytu informacje i odpowiedzą na każde pytanie. Jeśli goście będą mieli jakieś życzenia, również mogą liczyć na ich szybką pomoc.

– Sprawne meldowanie gości jest tak ważne?

–  Staramy się wczuć w sytuację osób przyjezdnych. Będą oni po podróży, która z pewnością trwała parę godzin, z bagażami, często pewnie ze zmęczonymi dziećmi. Ich pragnieniem będzie w tym momencie jak najszybciej znaleźć się we własnym pokoju, usiąść albo wziąć prysznic. Ten pierwszy kontakt z recepcją powinien być jak najkrótszy i jak najsympatyczniejszy.

– Można się spodziewać, że kiedy już nieco ochłoną, zechcą coś zjeść lub napić się kawy.

–  Będą to mogli zrobić na parterze aparthotelu, bo oprócz recepcji znajduje się w nim kawiarnia z barem oraz małe lobby z kanapami i fotelami, gdzie można przysiąść, przejrzeć materiały informacyjne albo kolorowy magazyn, zaczekać na kogoś albo z kimś chwilę porozmawiać.

– Kawiarnia będzie całoroczna?

– Oczywiście, tak jak cały obiekt. Kawiarnia będzie czynna przez cały rok, oferując oprócz napojów i deserów również śniadania, a w dalszej części dnia przekąski w rodzaju kanapek czy sałatek. Co ważne i warte podkreślenia, kawiarnia będzie ogólnodostępna, a więc ktoś kto nie będzie mieszkał w Molo Park również będzie mógł z niej skorzystać. Zaaranżowaliśmy dodatkową przestrzeń na zewnątrz dosłownie naprzeciw klientów, którzy będą spacerować ulicą Bolesława Chrobrego.   

– W jakim stylu urządzony jest parter Molo Parku?

– Postawiliśmy na styl nowoczesny i praktyczny. W części recepcyjnej zderzą się kolory jasnego betonu i jasnobrązowego drewna. Nowoczesny styl dotyczy zresztą całego obiektu. Będzie minimalistycznie, ale elegancko.

– A jak zostały zaprojektowane wnętrza pokojów?

– Goście znajdą w nich standard hotelowy, czyli ergonomiczne meble i wyposażenie, jakie znamy wszyscy z komfortowych hoteli. W takim miejscu, jak aparthotel Molo Park, który położony jest między jeziorem Jamno a morzem, byłoby błędem nie podkreślić tego faktu elementami nawiązującymi do wody i natury. Pojawią się one w głównych dekoracjach, czyli obrazach i grafikach, ale również w postaci rozmaitych szczegółów. Inspiracją dla wystroju wnętrz było lato, pobliska plaża i odczuwalna morska bryza. Użycie naturalnych materiałów i kojących barw wprowadza do wnętrza pokojów klimat nieustających wakacji.

– Obecnie bez Internetu ani rusz…

– To prawda. W Molo Park gwarantujemy bardzo szybki i bezpieczny Internet. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważne dla gości jest poczucie bezpieczeństwa, również tego internetowego. A z kolei duża przepustowość to obecnie oczywisty wymóg.

– Drugim oprócz kawiarni ulokowanej na parterze punktem gastronomicznym w Molo Parku będzie bar na ostatniej kondygnacji.

– Trzeba powiedzieć, że ostatnie, czwarte piętro jest całkowicie wyjątkowe. To fantastyczne tarasy, ale także kameralny, kryty basen kąpielowy, sauna, sala konferencyjna i właśnie bar. To wszystko z widokiem na jezioro, zieleń i panoramę Mielna.

– Widok z aparthotelu jest rzeczywiście imponujący. Podobnie jak wspomniane tarasy.

– To jeden z zasadniczych wyróżników i ogromny atut Molo Park. Ostatnia kondygnacja to właściwie jeden wielki taras, na którym goście niewidziani z dołu i innych części budynku będą mogli swobodnie się opalać na leżankach, czy też spotykać z przyjaciółmi.

– Ten niepotykanie duży taras sprawia jednak wrażenie miejsca przytulnego.

– Tak jest zaaranżowany, że mimo dużej powierzchni jest przytulny. To po prostu salon pod gołym niebem. Trudno to oddać słowami. Najlepiej zobaczyć, a będzie to możliwe już w końcówce kwietnia, kiedy przyjmiemy pierwszych gości. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna wielka majówka będzie czasem naszego debiutu na rynku.

– Jaki jest stan przygotowania Molo Parku do przyjęcia gości, jeśli chodzi o ich obsługę?

– Mamy skompletowany około dwudziestoosobowy zespół, który szkoli się od wielu tygodni u doradców z firmy Hotels Professionals, która posiada ogromne doświadczenie w branży hotelowej i pracuje dla największych sieci hotelarskich na świecie. W Molo Park tworzymy młody, energiczny team, który zawsze będzie szukał kreatywnych rozwiązań zgodnie z dewizą „Yes, we can”. Szkolenia odbywają się w języku angielskim, więc obsługa obiektu nie będzie miała problemu z porozumieniem się z zagranicznym klientem. Będą też osoby, mówiące w języku niemieckim. Jest to szczególnie ważne poza sezonem wysokim, kiedy liczba gości zza granicy rośnie. Doceniają oni to, że nie ma tłumów, jest pusta plaża, mogą korzystać z uroków Mielna spokojnego i cichego.

– Kim są wasi pracownicy?

– Każdy ma dobre przygotowanie kierunkowe, nie tylko w dziedzinie turystyki, ale również na przykład marketingu. Kładziemy mocny nacisk na to, by od pierwszych chwil pobytu goście czuli, że mogą u nas liczyć na pomoc we wszystkim. Recepcjoniści oprócz sprawnej procedury meldowania zapewnią przyjezdnym wszelkie potrzebne informacje nie tylko co do samego obiektu i jego oferty, ale również na przykład atrakcji turystycznych Mielna i okolicy, wydarzeń rozrywkowych i kulturalnych. To tutaj goście kupią bilety na te wydarzenia, ale zamówią również na przykład potrzebny im transport.

– Do jakich kategorii klientów zamierzają Państwo skierować swoją ofertę? Kim będą goście Molo Parku?

– Z jednakowym zaangażowaniem obsłużymy każdego, kto zechce nas odwiedzić. Ale oczywiście mamy pewne założenia co do grupy docelowej. Zapewne w sezonie letnim będą nią rodziny z dziećmi. Po sezonie położymy mocno akcent na grupy biznesowe, niezależnie czy będą to menedżerowie odwiedzający Koszalin służbowo indywidualnie, czy też uczestnicy szkoleń i konferencji. Pracujemy również nad nawiązaniem kontaktów z zagranicznymi operatorami turystycznymi, by zapraszać także ich klientów do pobytu w Mielnie i w naszym obiekcie.

– Jednym z kluczowych pytań zadawanych przez klientów będzie zapewne to dotyczące możliwości bezpiecznego zaparkowania auta. Jak to wygląda w przypadku aparthotelu Molo Park?

– Dysponujemy odpowiednią liczbą miejsc parkingowych w przyziemiu obiektu. Będą one objęte całodobowa ochrona. 

 –  Obiekt jest nowy, dopiero rozpoczyna działalność. Jak chcą Państwo go rozreklamować?

– Za główne narzędzie sprzedaży posłuży nam nowoczesna strona internetowa. To będzie wizytówka Molo Parku, która pozwoli wirtualnie obejrzeć apartamenty i dokonać rezerwacji. Zamierzamy również korzystać z innych kanałów jak na przykład OTA (ang. Over The Air), czyli systemu pozwalającego automatycznie i bezprzewodowo aktualizować dane na tabletach i smartfonach oraz systemy GDS, czyli globalne systemy dystrybucji hotelowej. Jesteśmy przekonani, że najlepszą rekomendacją będą właściciele apartamentów. Każdy kto raz zatrzyma się w Molo Park będzie tu wracał z przyjemnością oraz polecał miejsce rodzinie i swoim znajomym.

Promenada w Mielnie

Aż 8,8 mln noclegów wykupili tylko w lipcu i sierpniu ubiegłego roku turyści nad polskim morzem i było to o 6,5 proc. więcej niż w roku 2017. Tendencja wzrostowa utrzymuje się od lat i według analityków rynku jest trwała. Rosną przy tym wymagania gości. Oczekują oni coraz wyższego standardu i są gotowi za niego odpowiednio więcej zapłacić. Nic więc dziwnego, że powstają nad Bałtykiem kolejne obiekty gwarantujące pożądany komfort wypoczynku. Z drugiej strony inwestycja w nadmorski apartament na wynajem staje się bardzo opłacalną opcją, przynoszącą większe korzyści niż inne formy lokowania oszczędności.

Nic tak nie działa na wyobraźnię inwestorów jak liczby. Ci, którzy rozważają zakup apartamentów na wynajem w atrakcyjnych turystycznie lokalizacjach na pewno zwrócili uwagę na niedawny komunikat Głównego Urzędu Statystycznego o tym, że w roku 2018 podczas wakacji miejscowości nadmorskie odwiedziło o 10,6 proc. turystów więcej niż w porównywalnym okresie roku 2017. To spowodowało, że o 6,5 proc. wzrosła liczba udzielonych im noclegów. Nadal większość miejsc noclegowych nad Bałtykiem stanowią pokoje gościnne, ale ich udział w ogólnej liczbie sprzedanych noclegów maleje.

Polacy dużo pracują, zarabiają lepiej, ale mogą pozwolić sobie na krótsze niż dawniej urlopy. Dlatego gotowi są wydać więcej, byle znaleźć się w komfortowych warunkach i miejscach gwarantujących dodatkowe atrakcje. W ślad za popytem idzie podaż. Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita”, w ubiegłym roku wartość inwestycji w nieruchomości w klasie premium wzrosła o 9 procent, a według ekspertów wzrost tegoroczny będzie jeszcze wyższy. Ale nie tylko to powoduje, że zakup nieruchomości nad Bałtykiem  – traktowanej jako lokata kapitału i sposób na dodatkowy dochód – bardziej się opłaca niż w innych regionach Polski.

Natura na wyciągnięcie ręki

Jak mówi Adam Matusiak współwłaściciel firmy F.A.F, jeden z operatorów obsługujący wynajem apartamentów w mieleńskim Dune Resort, kluczowe znaczenie dla gości ma lokalizacja: – Dla większości klientów fakt, że obiekt znajduje się w pierwszej linii brzegowej jest rozstrzygający. Chcą, przyjeżdżając na krótko, maksymalnie nacieszyć się morzem i mieć je dosłownie na wyciągnięcie ręki – mówi pan Adam. – Nie chodzi tylko o to, by mieć blisko na plażę, ale również o niepowtarzalne widoki dostępne w takiej lokalizacji non stop.

Dune Resort to kompleks bardzo elegancki, przypominający apartamentowce Lazurowego Wybrzeża i jak one luksusowy. Są jednak zwolennicy wypoczynku w bardziej kameralnych warunkach. Tym do gustu bardziej przypadły apartamentowce Rezydencji Park Mielno. Wszyscy goście zgodnie jednak podkreślają, że bliskość morza, plaży ma dla nich kluczowe znaczenie.

Właściciel apartamentu w Rezydencji Park Mielno relacjonuje: – Nasi goście morza ze swych pokojów nie widzą, ale są zachwyceni tym, że je nieustannie słyszą. Wystarczy wyjść na taras albo przed budynek, by słyszeć charakterystyczny szum. Kto mieszka nad Bałtykiem stale, z pewnością nie zwraca na to już uwagi, ale nie bez znaczenia jest również intensywność odczuwania morskiego powietrza. Ma ono inny niż w głębi lądu zapach, wilgotność, podmuchy – wszystko to jest dla zatrzymujących się u nas osób atrakcją. Ci, którzy preferują wypoczynek aktywny, chwalą sobie bliskość brzegu gdzie o dowolnej porze dnia mogą pospacerować z kijkami albo pobiegać. Inni zaś chętnie korzystają z malowniczych i bezpiecznych tras rowerowych biegnących wokół jeziora Jamno i w kierunku Gąsek czy Koszalina.

Podwójna korzyść

Wśród osób nabywających nadmorskie apartamenty można wyróżnić trzy zasadnicze postawy. Jedni kupują nieruchomości nad Bałtykiem wyłącznie na własny użytek. Chcą mieć second home w atrakcyjnym turystycznie miejscu, by korzystać z niego samemu albo użyczać bliskim i przyjaciołom. Druga grupa to zdeklarowani inwestorzy, kupujący apartamenty w celach wyłącznie biznesowych. Najpopularniejsza wydaje się postawa łącząca oba te cele. Wówczas w okresach, kiedy sami nie przebywają nad Bałtykiem, właściciele apartamentów wynajmują je turystom.

A tych, jak już zauważyliśmy, z roku na rok jest coraz więcej. Coraz większa jest również liczba tych, którzy wybierają apartamenty zamiast typowych pokojów hotelowych czy pensjonatów.

To powoduje, że wynajmowanie miejsc noclegowych – nawet jeśli dysponujemy tylko jednym apartamentem – staje się sposobem na uzyskanie dodatkowego satysfakcjonującego dochodu. Niskie od lat stopy procentowe powodują znikomą rentowność lokat bankowych (1,5-2 proc.). Z drugiej strony pozwalają uzyskać kredyt lub pożyczkę hipoteczną na bardzo korzystnych warunkach. Oprocentowanie poniżej 4 proc. w stosunku rocznym nie robi już na nikim wrażenia.

Bieżący dodatkowy dochód to jedno. Jest jednak i inna korzyść: ceny nieruchomości w Polsce stale dążą do zrównania z krajami „starej Unii”, ale wciąż pozostają dużo niższe niż na przykład w Niemczech czy Skandynawii. To powoduje, że kupiony kilka lat temu na rynku pierwotnym apartament obecnie wart jest 70-80 proc. więcej z perspektywą dalszego wzrostu wartości.

Czynniki atrakcyjności

Oczywiście wartość nie wszystkich nieruchomości wzrasta w jednakowym tempie. Proces ten następuje najszybciej w tych lokalizacjach, które zyskują na popularności, a więc szczególnie przyciągają turystów. Jednocześnie jednak konieczne jest spełnienie szeregu warunków.

Adam Matusiak, współwłaściciel firmy F.A.F., dzieli się swoimi obserwacjami: – W sezonie wysokim, czyli od połowy czerwca do połowy września, większość gości stanowią rodziny. Myślę, że to około 80 procent wszystkich przebywających. W innych okresach proporcje się odwracają. Poza świetną lokalizacją goście chwalą Dune Resort za poczucie bezpieczeństwa i wysoki standard zarówno apartamentów jak i całego obiektu. Apartamenty mają istotną przewagę nad typowymi pokojami hotelowymi. Składają się bowiem z jednej albo dwóch sypialni, dzięki czemu nawet liczna rodzina ma wystarczająco dużo miejsca dla siebie. Poza tym aneksy kuchenne z pełnym wyposażeniem dają poczucie swobody. Zwłaszcza wtedy, gdy dzieci są jeszcze małe, możliwość bezproblemowego przygotowania posiłków o dowolnej porze dnia ma kluczowe znaczenie.

Wszyscy wynajmujący zwracają uwagę na to, jakie atrakcje oferuje miejsce pobytu. Pod tym względem Dune Resort wypada znakomicie. W kompleksie są zewnętrzne baseny kąpielowe z podgrzewaną wodą, są baseny pod dachem oraz strefa SPA, w tym sauna i urządzenia do fitnessu, działa znakomita restauracja Dune Restaurant Cafe Lounge. Wkrótce rozpoczną pracę dwa inne lokale gastronomiczne, o których mówi Paweł Zelewicz, menedżer Dune Resort: – Nowa restauracja ulokowana w największym z obiektów Dune Resort będzie proponowała dania charakterystyczne dla kategorii „pasta, grill & pizza”, a więc menu inne niż restauracja już działająca. Przewidzieliśmy w niej poza miejscami siedzącymi wewnątrz dodatkowe 120 miejsc pod markizami w zaciszu pomiędzy dwoma budynkami. Dodatkowo na dziedzińcu działać będzie patio bar serwujący koktajle i inne napoje. Przez cały rok do dyspozycji są także dwie sale konferencyjne w Dune Resort, które stanowią doskonałą bazę do organizacji konferencji, szkoleń czy też warsztatów.

Pozorne dylematy

Pierwszą i najważniejszą decyzją jaką muszą podjąć nabywcy indywidualni zainteresowani zakupem apartamentów na wynajem jest wybór lokalizacji, a później konkretnego obiektu.

A więc Mazury, góry czy morze? Oczywiście morze, bo poza wspomnianą tendencją wzrostową liczby turystów wakacyjnych nad Bałtykiem, działają jeszcze inne ważne czynniki. Znane miejscowości w górach są niemiłosiernie zatłoczone i przesycone ofertami noclegowymi, co powoduje obniżanie cen, a więc ograniczanie zysków. Od lat systematycznie wydłuża się sezon nad polskim morzem. Jeszcze 20 lat temu goście przyjeżdżali nad nie wyłącznie latem. Obecnie wzmożony ruch zaczyna się wraz z długim weekendem majowym a wygasa powoli w początkach października. Ale i na pozostałą część roku są chętni, bo na przykład coraz popularniejsze jest wśród Polaków spędzanie świąt poza domem. Wiele osób stawia również na wypoczynek aktywny, a więc bieganie, pływanie, jazdę na rowerze. A kiedy są najlepsze warunki do tego typu aktywności – oczywiście poza sezonem wysokim kiedy nad Bałtykiem jest mniej gości.

Jeśli już zapadła decyzja o tym, że wybieramy morze, pozostaje wybór konkretnej miejscowości. I tutaj dylemat również jest pozorny. Nietrudno sobie wyobrazić, które miejsce ma lepszą perspektywę wzrostu liczby gości zainteresowanych pobytem w apartamentach – ta, gdzie takich obiektów jest już bardzo dużo, czy taka gdzie jest ich stosunkowo niewiele. Do tych należy Mielno, gdzie inwestycje Firmus Group od 19 lat sygnalizują zmianę w charakterystyce dominującej grupy gości. Mówiąc wprost: Mielno oznacza nadal kontakt z naturą w opozycji do wypoczynku w większym mieście, jaki oferuje na przykład nieodległy Kołobrzeg.

I jeszcze jedno pytanie, na które musi sobie odpowiedzieć każdy inwestor: apartament w obiekcie, który dopiero się buduje, czy w takim który już funkcjonuje? Druga opcja ma zdecydowaną przewagę. Możemy po prostu przyjrzeć się wszystkiemu: standardowi wykonania, reakcjom gości, sposobowi funkcjonowania apartamentowca. Wtedy zdecydowanie łatwiej jest podjąć odpowiednią decyzję.

Z kim do tanga

I wreszcie ostatni dylemat: zarządzamy apartamentem/apartamentami samodzielnie, czy wiążemy się z wyspecjalizowanym operatorem, który co prawda pobierze wynagrodzenie, ale zdejmie nam z głowy wszelkie kłopoty?

I znów to drugie rozwiązanie okazuje się efektywniejsze. Nie chodzi tylko o to, że operator zajmie się codzienną obsługą gości –  ich przyjęciem w obiekcie, serwisem porządkowym, czy stałą opieką na nieruchomością.  On ma bezpośrednią motywację, by gości było jak najwięcej, bo od ich liczby zależy jego wynagrodzenie. Dba więc o promocję miejsca, zajmuje się rezerwacjami, podpowiada odpowiedni poziom cen w określonych porach roku. Zrobi to na pewno efektywniej niż my sami, bo po prostu ma konieczne doświadczenie.

Można to zilustrować sytuacją w Dune Resort, w którym mieści się łącznie 330 apartamentów i penthouse’ów. Obsługuje je trzech oficjalnych operatorów – firmy F.A.F, Destination Mielno i City Apartments.

Marcin Kokot, właściciel City Apartments, przekonuje, że współpraca nabywców apartamentów z operatorem powinna zacząć się na długo przed oddaniem lokalu do użytku: – Apartament powinien łączyć praktyczne rozwiązania z estetyką. Cała sztuka polega na połączeniu tych dwóch rzeczy. Przyznam, że często trafiają do naszej firmy lokale już urządzone, które zachwycają swoim wyglądem ale brakuje w nich praktycznych rozwiązań, które bardzo pomagają podczas wynajmu.

W jego firmie każdy projekt nowego lokalu jest bardzo szczegółowo omawiany już na etapie jego koncepcji. – Analizujemy z naszym biurem projektowym, które specjalizuje się w projektowaniu apartamentów na wynajem każdy szczegół, aby w przyszłości podczas intensywnego wynajmu nie dochodziło do zniszczeń i szybkiego zużycia lokalu – mówi pan Marcin. – Dzięki kilkunastoletniemu doświadczeniu związanemu z wynajmem apartamentów wiemy, jakiego typu rozwiązania,  meble i inne wyposażenie sprawdzają się najlepiej. Przygotowywane przez naszą firmę apartamenty nie wymagają przez to częstych remontów, co z kolei przekłada się na wyższe stopy zwrotu z inwestycji.

Właściciele nowych apartamentów współpracujący z doświadczonymi operatorami nie muszą się o nic martwić. – W City Apartments wykwalifikowana kadra zapewnia pomoc w optymalnym przygotowaniu apartamentu do wynajmu. Mamy w ofercie wynajmu wiele lokali, których właściciele poprosili nas o kompleksową pomoc w ich urządzeniu. Na każdym etapie zachowują oni oczywiście pełną kontrolę nad sytuacją, czyli nad wyborem wyposażenia, kolorystyki i przede wszystkim poziomem kosztów. Później jesteśmy w stanie zapewnić naszym klientom pomoc ze strony sprawdzonych wykonawców, z którymi współpracujemy od wielu lat. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, dbamy również o całą logistykę związaną ze sprawnym przeprowadzeniem prac oraz obejmujemy inwestycję pełnym nadzorem. Wszystko po to, aby jak najszybciej przygotować lokal do wynajmu.

Każdy apartament oddany w zarządzanie operatorowi staje się częścią jego oferty. Odpowiednio prezentuje on dany lokal we własnych witrynach internetowych oraz we wszystkich serwisach zewnętrznych on-line, z którymi współpracuje. Zajmuje się również przygotowaniem i realizacją profesjonalnej sesji zdjęciowej oraz opisów dotyczących lokalu. – Na każdym etapie prosimy właścicieli o akceptację oraz ewentualne uwagi. Wszystko po to, aby osiągnąć w przyszłości jak największy sukces w wynajmie – podkreśla Marcin Kokot.

Wszystkie sprawy związane z wynajmem są zawsze po stronie operatora. Jego pracownicy pobierają opłaty gwarantujące rezerwację, zajmują się wszystkimi sprawami związanymi z meldunkiem oraz podpisaniem odpowiednich dokumentów gwarantujących odpowiedzialność gości za lokal w czasie ich pobytu. Obsługa kontroluje również apartament po pobycie, sprząta go i przygotowuje na przyjazd kolejnych turystów.

Ważnym elementem współpracy na linii inwestor – operator jest transparentność rozliczeń. – Dla komfortu właścicieli już na początku współpracy przekazujemy im login oraz hasło do naszego sytemu on-line, w którym zawsze z dowolnego miejsca mogą kontrolować wszystkie rezerwacje dokonane w apartamencie. Wszystko po to, aby współpraca była przejrzysta i nie budziła żadnych wątpliwości. Zdajemy sobie sprawę, jak dużym zaufaniem właściciele nas obdarzają i dlatego robimy wszystko, aby na żadnym etapie naszej współpracy tego zaufania nie stracić.

Klienci profesjonalnych operatorów co miesiąc otrzymują od nich szczegółowy raport zawierający dokładne rozliczenie wszelkich wpłat, które wpłynęły na poczet rezerwacji danego apartamentu. Jedyną czynnością, którą muszą wykonać jest wystawienie faktury na należną kwotę. Poziomy stawek wynajmu na kolejne okresy są ustalane wspólnie – najczęściej raz do roku.

Marcin Kokot z City Apartments podkreśla, że właściciele mają możliwość korzystania ze swojego lokalu tak długo, jak tylko mają ochotę: – Rozumiemy, że zakup apartamentu z założenia powinien pogodzić zyski z przyjemnością posiadania luksusowego mieszkania nad morzem. Wystarczy, że właściciel zgłosi nam chęć swojego przyjazdu, a my przygotujemy jego apartament tak samo, jak na przyjazd innych gości. Po pobycie właściciele opuszczają swój lokal tak samo, jak w każdym innym hotelu. My zajmujemy się resztą.

Cel: zadowolenie wszystkich stron

W interesie właścicieli apartamentów i obsługujących je operatorów jest ugoszczenie jak największej liczby przyjezdnych, którzy wyjadą wypoczęci i usatysfakcjonowani warunkami pobytu.

Przedstawiciele Destination Mielno, Aleksandra Kobyłecka i Reidar Moistad, związani są ze środowiskami sportowymi w Polsce i Skandynawii. Pani Aleksandra grała profesjonalnie w piłkę ręczną, a pan Reidar to znany w Norwegii, Danii i Polsce trener tej dyscypliny sportu. Wykorzystują obecnie swoje dobre relacje z klubami handballowymi, organizując obozy treningowe i proponując apartamenty Dune jako miejsce pobytu ich uczestników.

Pani Aleksandra mówi: – Organizujemy obozy sportowe dla drużyn, przede wszystkim ze Skandynawii. W ofercie łączymy pobyt w Dune Resort, treningi w obiektach Mielna i Koszalina oraz mecze sparingowe z drużynami z Koszalina, Gdańska, Szczecina. Organizujemy również Mielno Pro Camp oraz Międzynarodowy Turniej Koszalin Trophy.

Firma współpracuje z Zespołem Szkół w Mielnie, Politechniką Koszalińską, Halą Widowiskowo – Sportową, Parkiem Wodnym w Koszalinie, klubami Energa AZS Koszalin, Gwardia Koszalin i wieloma innymi podmiotami dziejącymi w Mielnie i Koszalinie. – Dotychczas gościliśmy drużyny narodowe Danii, Norwegii, Szwecji, Islandii w różnych kategoriach wiekowych. Chcielibyśmy dodatkowo rozwinąć działania pod kątem piłki ręcznej plażowej – podkreśla Aleksandra Kobyłecka.

Adam Matusiak z firmy F.A.F. dodaje: – Formułując ofertę warto podkreślać te walory lokalizacji i obiektu, które mogą najskuteczniej przekonywać określone grupy gości do wyboru naszych apartamentów. W przypadku rodzin z dziećmi kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa, wygoda, odpowiednia ilość miejsca. W przypadku grup sportowych argumentem może być łatwy dostęp do bazy treningowej na odpowiednim poziomie, którą mogą one znaleźć w oddalonym o niespełna 15 km Koszalinie.

Molo Park, czyli nowa formuła wynajmu

Czymś całkowicie nowym w Mielnie jest aparthotel Molo Park. Część apartamentów ma swoich odrębnych właścicieli, inne znajdą ich wkrótce. Wszystkie one zarządzane są przez wyspecjalizowanego operatora, który organizuje szereg usług na rzecz gości: całodobową recepcję, ochronę, serwis porządkowy i gastronomię. W skrócie można powiedzieć że Molo Park to apartamentowiec funkcjonujący na wzór hotelu, nie będąc jednak nim. Osoby decydujące się na zakup apartamentu właśnie w Molo Park mają możliwość zawarcia umowy na okres 7 lat z gwarantowanym czynszem w wysokości 6 % netto, który wypłacany jest im każdego miesiąca przez cały okres obowiązywania umowy. Co więcej koszty utrzymania apartamentu leżą po stronie operatora. Właściciel ma prawo skorzystać z pobytu właścicielskiego.